Jak nie wychowywać dzieci?

Jak nie wychowywać dzieci?

Jak nie kochać dzieci?                                                                                

Postawiony problem – jak nie kochać dzieci – wywołuje całą gamę różnych uczuć od lęku przez odrzucenie po ciekawość i obawę, że  być może wiele już niemal bezpowrotnie zostało utracone, ale jednocześnie  wiarę i nadzieję, że jeszcze wiele można naprawić. Wyrwać się z ułudnych trosk, coś ofiarować, przeanalizować priorytety i uzupełnić niedostatki  rodzicielskiej miłości.

Wydaje się, że rodzicielska miłość to tak  kategoryczna wartość, że nie podlega nawet dyskusji, że można mówić o wielu sposobach i metodach wychowania dzieci, ale nie o niewłaściwych relacjach rodziców wobec dzieci,  którym czynią wszystko dla ich dobra. A pojawiające się  uchybienia rodziców w procesie wychowania,  wynikają z dobrych intencji.

Trudno dopuścić  myśli, że przyczyny błędów rodziców mogą tkwić w niewłaściwych uczuciach do swoich dzieci, że rodzice mogą niekiedy (a bywa to często) nie kochać swoich dzieci, a przejawiać wobec nich agresję objawiającą się nie tylko w skrajnej formie fizycznej przemocy, ale w formie poniżania czy przemocy słownej.

Jednak z pokorą należy przyjąć, że nikt z rodziców nie jest doskonałym rodzicem. Nie ma doskonałego człowieka.  Oznacza to, że w większym lub mniejszym stopniu możemy negatywnie wpływać na dziecko, obciążać je swoimi własnymi problemami, zaburzać jego harmonijny psychologiczny i moralny rozwój.

Pytanie to wskazuje również na potrzebę zwrócenia uwagi na triadę pytań pedagogicznych – Jak być powinno? Jak jest?  I co zrobić, by było tak, jak być powinno? Wskazuje też na potrzebę rozróżnienia prawdziwej, rodzicielskiej miłości od miłości destruktywnej, skażonej, wypaczonej; wskazuje na potrzebę dostrzeżenia cieni tej  miłości rodzicielskiej, i podjęcia refleksji nad tym fundamentalnym w życiu człowieka problemem – bo kto z nas nie chce kochać i być kochanym?

Postawione pytanie można by rozwinąć o kolejne: Być rodzicem? Cóż w tym trudnego? Trzeba dziecko wychować, nakarmić, czuwać nad odrabianymi lekcjami, czuwać, by nie chorowało. Jednak z czasem dostrzegamy, jakie to nie łatwe, szczególne i odpowiedzialne dzieło – kochać swoje dzieci.

Pamiętając przy tym, że słowo: swoje –oznacza  jednak – nie moje, ale Boga – On dał nam je na pewien czas, abyśmy jako rodzice pomogli dziecku u początku jego wiecznego życia.

Dzieci nieustannie przypominają nam o tym, że nie są jedynie naszą własnością – poprzez nieposłuszeństwo, realizowanie swoich pomysłów, wyrażanie swoich zdań. Wciąż poszukujemy metodycznej odpowiedzi na pytanie jak prawidłowo postępować, by było prawidłowo? Gotowej recepty nie wskażemy, bowiem potrzeba jest podejmowania indywidualnych działań w tym zakresie, a nie działania schematycznego. Jeden z pedagogów – Uszinskij[1], tak oto poprzez metaforę wyjaśnia tę myśl: „Dobry rodzic (wychowawca) podąża za dzieckiem, i kiedy tylko zamierza ono postawić krok, on podstawia stopnie pod stopy dziecka, zamiast ciągnąć je za sobą po schodach”. Zatem rodzic pomaga małemu człowiekowi samemu budować soją „drabinę życia”, jednocześnie ucząc je samodzielności, umożliwiając samodzielne wchodzenie po kolejnych stopniach, bez oglądania się na mamę i tatę.

Z tym wiąże się zatem potrzeba nieustannego czuwania nad dzieckiem. Jednak obecnie, ze względu na wiele zagrożeń w świecie realnym i medialnym, na relatywizm wartości, proces laicyzacji nie jest to łatwe. Trudno jest ufać dziecku, odpuszczać je daleko od siebie. Pragniemy nieustannie opiekować się nim. A w konsekwencji zagrożeń pojawiają się problemy i trudności wychowawcze.

Jednak problemy dziecka to też problemy przede wszystkim rodziny – jako całego organizmu. Dziecko nie wyrasta samo, zakorzenione jest w rodzinie. Rodzinne drzewo karmi się sokami rodzicielskiej miłości. Chcąc rozwiązać problemy dzieci, trzeba by rodzic wejrzał w siebie.

Oczywiste jest, że psychologowie, pedagodzy, socjologowie,  lekarze wykazują, że doświadczenie dziecka dotyczące wzajemnych relacji  z rodzicami stanowi fundament dla całego dalszego życia. W życiu dziecka konieczne jest doświadczanie miłości od rodziców. Bez niej nie może stać się ono dojrzałym człowiekiem. Dlatego rodzicielska miłość jest tak ważną wartością zarówno  dla rodziców jak i dla ich dzieci.  Tym bardziej trudno przyjąć fakt jej braku lub niedostatku wobec dzieci i rodziców. Jednak świadomość błędów prowadzi do poszukiwania możliwości ich poprawy.  Każda nowa wiedza o sobie odkrywa perspektywę wyboru i decyzji co i jak dalej czynić?

Możemy zadać pytanie: Gdzie? Kiedy? Kto? – tak zburzył, ukrył, okaleczył, ograniczył miłość dzieci do rodziców i rodziców do dzieci, że pojawia się ona w niedostatecznej, zaburzonej formie,  bywa, że jako anomalia? – anomalia  miłości.

Tu ukazują nam się takie niezwykłe skarby jak np. : wierność, skromność, zrozumienie, pokora, miłość, ofiarność, zaufanie, sumienie, odwaga, szacunek – to wielkie dobro, które przodkowie gromadzili dla nas, potomków. Nie posługiwanie się tymi skarbami niesie problem niewłaściwego myślenia, (rozumienia),  zachowania, komunikatu, działania co prowadzi do anomalii. Jednak skarby te nie zniknęły, a skrywane są pod maską zmęczenia, beznadziei, odosobnienia, lęku, urazy, bólu czy agresji. Trzeba je odkryć i umieścić w sercu. Potrzebny do tego jest czas, czas by odnowić i przebudować swe działania.  By na nowo odkryć sens życia. Zrozumieć istotę swych obowiązków,  swych powinności,  choćby poprzez ponowne postawienie sobie pytań o znaczeniu szczęścia i grzechu w naszym życiu, pytań o miłość, o to kim są dla nas nasze dzieci, czego dla nich pragniemy?

O dzieciach.

Św. Aleksandra tak pisze w swoim Dzienniku: „Na ręce rodziców włożony jest święty depozyt, nieśmiertelne życie, które powinni chronić, i to rodzi w nich poczucie odpowiedzialności, skłania do refleksji. Dzieci – to apostołowie Boga, których dzień po dniu On nam posyła, by mówić o miłości, pokoju, nadziei. Wielkim dziełem jest wziąć na siebie odpowiedzialność za to młode życie, które może ubogacić świat pięknem, radością, siłą, ale też może łatwo zginąć.  Wielkim dziełem jest  – opiekować się dziećmi, kształtować ich charakter – oto o czym należy myśleć, kiedy tworzysz dom, rodzinę. Powinien być to dom, w którym dzieci będą rosnąć i doświadczać prawdziwego, błogosławionego życia, życia dla Boga[2].”

Relacje z dzieckiem to poważne służenie wymagające cierpliwości, wielkiej miłości i mądrości. Postarajmy się być dla dziecka interesującym rozmówcą i przyjacielem.

Relacja z dzieckiem to służenie dziecku – to przekazanie dobrego przykładu, prawdziwej wiary i miłości do Boga, nadziei na Niego w każdej sytuacji w życiu, nauczenie religijnego życia w domu, w Domowej cerkwi.

Relacja z dzieckiem to służenie Bogu: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Mt 25,40. Chrystus utożsamia się w tych słowach dziećmi. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Mt 18, 5-6,10

Relacja z dzieckiem wskazuje na relację z Bogiem.  Obojętność wobec dziecka, to obojętność wobec Boga.

W czym zatem tkwi mądrość rodzicielskiej pedagogiki?

Poskramianie, korygowanie, wychowanie – to zadanie jakie Bóg stawia rodzicom dziecka. Priorytet odpowiedzialności spoczywa właśnie na rodzicach. Pismo Święte tak oto uczy: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu…. i sprawiedliwe Kol 3, 20-21; Czcij ojca twego i matkę – jest to pierwsze przykazanie z obietnicą –  aby ci było dobrze i abyś był długowieczny na ziemi. A [wy], ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je stosując karcenie i napominanie Pańskie! Ef 6,1-4

W tych słowach św. ap. Paweł wskazuje znaczenie wzajemnej relacji dzieci i rodziców warunkujące pokój i harmonię w rodzinie. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. Ef4,6. Ap. Paweł przestrzega, przed liberalnym i totalitarnym modelem wychowania: Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha. Kol 3,21; Gniewajcie się, a nie grzeszcie, niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ef 4,26; Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej  Jak 1,20.

Zanim rodzic zacznie wpływać na dziecko sam powinien, uczyć realnym przykładem życia:  „Uważaj na siebie i na naukę, trwaj w nich! To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych, którzy cię słuchają”. 1 Tm 4,16

O konieczności poszukiwania balansu pomiędzy rodzicielską surowością – dyscypliną, konsekwencją a miłością pisze św. Jan Złotousty: „ Bóg nie dopuścił, by dzieci były pozbawione naturalnej relacji rodziców z nimi. Jednak Bóg nie nakazał im podporządkować się wszelkim złym działaniom ze strony dzieci, które dopuszczają się zła odwołując się do miłującej natury rodzica, bo ileż nieszczęścia byłoby dla tych rodziców. Tak jak dla dzieci, które byłyby kochane jedynie za swoje uczynki wobec rodziców.   Do takiego nieszczęścia doszłoby, gdyby Bóg nie zostawił rodzicom możliwości wyrażania swojej dezaprobaty, gniewu wobec dziecka, kiedy zaczyna ono przejawiać złe zachowanie.  Rodzice podejmują te kroki, by nie ukorzeniać w nich zła, co byłoby niemożliwe gdyby natura nakazywała im obłaskawiać wszelkie zło  w dzieciach. Pomyśl, jak wielka jest troska Boga, Który poleca kochać dzieci i położył granice tej miłości i jednocześnie wskazuje na nagrodę za ten wielki wysiłek wychowania. …Jeśli twoje dzieci otrzymają dobre wychowanie i twoimi trudami skierujesz je na drogę dobra, to będzie to początek i podstawa twojego zbawienia, i oprócz nagrody za swoje osobiste dobre uczynki, otrzymasz wielką nagrodę i za ich wychowanie[3]” – pisze św. Jan Złotousty. Celem wychowania jest realne życie, miłość z czystego serca, prawdziwa wiara. Wszystko, co czynimy bez miłości jest jak miedź brzęcząca,  pisze św. ap. Paweł. Dorosłym łatwo jest obarczyć winą dzieci, obwiniać je wyrażają to takie słowa jak np.: to one nas ranią, nie słuchają, nie są wdzięczne, nie szanują. Ważne jest być samokrytycznym i „chodzić przed Bogiem” nie tylko w cerkwi, ale i w domu.

Wychowanie bez miłości to jedynie słowo, które niszczy fundament  rodziny, to grzech. Zaś kluczem dobrego wychowania jest miłość płynąca z serca, dobro, prawdziwa wiara.

Czym zatem jest miłość?

Mówiąc o miłości zwracamy uwagę, że słowo to zawiera wiele różnych pojęć, należy je sprecyzować dodając takie określenia jak: miłość  rodzinna, małżeńska, przyjacielska, Chrystusowa. Często słowo miłość pojawia się tam, gdzie należałoby użyć sowa uzależnienie – od rzeczy, nauki, zainteresowań.

Wg słownika PWN miłość, to:

  1. «głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie»
  2. «silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich»
  3. «poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością»
  4. «głębokie zainteresowanie czymś, znajdowanie w czymś przyjemności»
  5. «obiekt czyichś uczuć i pragnień»
  6. «pożycie seksualne[4]»

Każdy człowiek ma dwie podstawowe potrzeby: kochać i być kochanym. Rzeczy są martwe, więc nigdy nie usatysfakcjonują człowieka w pełni, nie są w stanie w żaden sposób odpowiedzieć na miłość człowieka.

Inaczej wygląda rzeczywistość miłości człowieka do innej osoby. Taka miłość może – a wręcz musi – się rozwijać, ewoluować. Wynika to z faktu, że każdy człowiek dojrzewa. Ale i człowiek dostrzeże w końcu pewne ograniczenia, jakieś nieprzezwyciężalne niedoskonałości, pewien kres rozwoju i pogłębiania miłości międzyludzkiej. W tym momencie człowiek zaczyna szukać miłości doskonałej, nigdy nieprzemijającej, miłości – Bożej. św. Jan mówi że „…Bóg jest miłością” (1 J 4, 8). A zatem Bóg „posiada” miłość w stopniu największym, najpełniejszym, nieskończonym, sam „jest miłością”. Dzięki Objawieniu Bożemu miłość Boża stała się widoczna i dostępna dla ludzi, a w Jezusie Chrystusie miłość Boga zniżyła się do ludzi, przyjmując postać człowieka. Syn Boży pokazał, jak bezgraniczna jest miłość Boga do człowieka! „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy w Niego wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny” J 3, 16-18. …Najwyższy Bóg zjawił się na ziemi jako pokorny człowiek pragnąc ku górze prowadzić wszystkich – kondak 8 Akatyst Zwiastowania NMP. Dlatego miłość jest samą istotą chrześcijaństwa (J 17,26). Pierwszym jego przykazaniem jest miłość Boga ponad wszystko, drugim — miłość bliźniego jak siebie samego.

Termin \”miłość\” występujący w dostępnych tłumaczeniach Biblii tłumaczony jest z greckiego:

  • fi·li′a – miłość wynikająca z przyjaźni
  • a·ga′pe – miłość oparta na zasadach / bezinteresowność , np. „Bóg jest miłością” (1 Jana 4:8).
  • stor·ge′ – miłość wynikająca z pokrewieństwa

Najczęściej w pismach greckich słowo \”miłość\” jest tłumaczeniem agape.

Warto wiedzieć, że w grece występują jeszcze termin:

  • e′ros – miłość opierająca się na powabie płciowym (nie występuje w NT)
  • „Agapáo – oznacza miłość do kogoś lub czegoś okazywaną chętnie i dobrowolnie z powodów, które dobrze rozumiemy; (…)
  • filéo – natomiast wskazuje na serdeczne, ciepłe uczucie, które rodzi się w nas spontanicznie wobec krewnych albo przyjaciół oraz wobec czegoś, co nas zachwyca”

Co Biblia mówi o miłości?

«Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością.» I List Jana 4,8. Kto jest źródłem naszej miłości? Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Rzym 5:5 Co charakteryzuje miłość? -Wzajemne służenie – miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Gal 5:13-14 – Napełnia Bożą Obecnością: poznać miłość Chrystusa, (..) abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą. Efez 3:19- Jest mocniejsza niż jakakolwiek moc: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (..) Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rzym 8:35-39- Jednoczy nas na podobieństwo jedności Trójcy- :Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Jan 17:21-23- Aktywuje wiarę- :Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość. Gal 5:6 Zakrywa wiele grzechów: Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów.1 Piotr 4:8 Miłość nie wyrządza zła bliźniemu: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. Rzym 13:8-10 Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata. Taka bowiem jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali.(..) My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!1 Jana 3:10-18 Miłuje wrogów: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; (..) On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Mat 5:44-45Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. (..) ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Łuk 6:27-36 Jest cały czas obecna: Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości!1 Kor 16:14 Dlaczego mamy kochać? Lecz „wiedza” wbija w pychę, miłość zaś buduje.1 Kor 8:2 Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. Jan 13:35 Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa Rzym 13:10.

Miłość jako podstawa relacji rodziców i dzieci

Podstawą relacji rodziców i dzieci jest odpowiedzialna miłość oparta na autorytecie i szacunku, zrozumieniu indywidualności dziecka. W perspektywie chrześcijańskiej rodzicielska miłość  charakteryzuje się emocjonalną pełnią miłości, nie przybierającą egoistycznej formy miłości. W swej idealnej formie jest absolutnie bezinteresowna, jest na wzór miłości Bogurodzicy i Chrystusa. Nie należy miłości rodzicielskiej postrzegać jako prezentu dla dziecka, które powinno być wdzięczne za to otrzymane dobro. Miłość mamy do dziecka wypełnia jej osobiste życie, ubogaca je. To miłość do kogoś, kto nie należy jedynie do niej. Ofiarny sens chrześcijańskiej  rodzicielskiej miłości tkwi właśnie w uświadomieniu tego faktu oraz uświadomieniu radosnej zgody na niezależność /wolność dziecka.

Przykłady Abrahama, Izaaka dziś ukazują sens rodzicom pragnącym poświecić swoje dzieci Bogu.; podporządkować życie dziecka bardziej Bogu niż sobie. Ten piękny wzór odnajdujemy w ikonografii Bogurodzicy wskazującej na Chrystusa.

O relacjach rodzinnych napisano wiele…jednak wciąż obserwujemy konflikty, kryzysy, anomalie, ból, traumę dotyczącą tych relacji…wciąż obserwujemy jak współczesna rodzina staje się lodową górą. O odpowiedzialności za kształtowanie prawidłowych relacji rodzinnych  tak pisze św. Jan Złotousty:

„W większości przyjęliśmy na siebie obowiązek troski o wychowanie dzieci, o swe żony, o swoje domy, a w konsekwencji tego nie wszyscy zgadzają się na to, by przyjąć całkowicie na siebie ten trud[5]

Troska o dzieci to istotna część małżeńskich relacji. W starotestamentowym czasie uważano dzieci za przejaw Bożego błogosławieństwa.  Najważniejsze relacje, w które człowiek może wstąpić to relacje z dzieckiem. Rodzicielstwo jest najgłębszym przejawem odpowiedzialności dorosłego człowieka.

Bóg dał człowiekowi zadanie odpowiedzialności za wychowanie dziecka: Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu Powt 6,6-7,  Albowiem nadał On w Jakubie przykazania  i ustanowił Prawo w Izraelu, aby to, co zlecił naszym ojcom, podawali swym synom,
aby to poznało przyszłe pokolenie, synowie, co się narodzą,  że mają pokładać nadzieję w Bogu i nie zapominać dzieł Boga, lecz strzec Jego poleceń. Ps 78,5-7

Odpowiedzialność rodzica za dziecko zawiera się w tym, by kochać i kształtować dzieci, by uczyć je dobra. Miłość w rodzinie wyróżnia się od innych przejawów miłości. Jej wyjątkowość zawiera się w tym , że w odróżnieniu od miłości romantycznej wymagającej wielkich słów i wyjaśnień, miłość rodzinna nie potrzebuje słów. Chrześcijańskie rozumienie rodziny i miłości rodzinnej jest wyjątkowe.  Dotyczy relacji Św. Trójcy: człowiek nie może istnieć sam dla siebie, miłość do drugiego człowieka stanowi o jego człowieczeństwie. I tu możliwe są wyjątki: człowiek może nie kochać drugiego człowieka, rodzice mogą nie kochać dziecka, dzieci mogą nie kochać rodziców , brak miłości – to zawsze wynaturzenie natury rodziny.[6]

Wzór miłości na zawsze zostanie najlepszym podręcznikiem miłości. W Liście 1 Kor 13, czytamy: „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy. Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.” (List do Koryntian 13,4-8) .

Bez miłości próżne są wszelkie talenty człowieka, (ani oratorskie, ani mądrość ani wiara, ani uczynki miłosierdzia, odwagi). Św.  Ap Paweł ukazał w hymnie jak bardzo możemy być dalecy od prawdziwej miłości 1 Kor 13,4-7. Bez miłości Chrystusa, dusza pozostaje martwa i daleka od Królestwa Bożego, w którym króluje Bóg – Miłość.

Chrześcijańska rodzina potrzebuje czasu,  aby przybliżyć się do tego ideału miłości, by tak rozwiązywać wszystkie problemy, stając się częścią jeden drugiego w tym zawiera się ascetyczny wymiar rodzinnego życia –„Ja „każdego z rodziców umniejsza się, podporządkowuje się potrzebom pozostałych członków rodziny.

Czym zatem jest miłujące serce? św. Izaak Syryjczyk odpowiada, że to serce płonące do otaczającego świata, rozmyślające  i wylewające łzy od żalu za  najmniejszy przejaw krzywdy, bólu.[7] Ponadto miłość jest drogą poznania prawdy wiary. Bóg objawia się sercu miłującemu.  Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy.  Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. 1 Kor 8, 2-3. Miłość jest łącznikiem dusz. Jeśli chcemy być wysłuchani i wpłynąć na drugiego człowieka – należy podążać jedyną drogą – drogą miłości tak gorącej, by rozpaliła się w drugim miłość odpowiadająca, wtedy będziemy  słuchani.

Jedna z pedagożek, Cwietajewa  mówi, że: Miłować to widzieć człowieka takim, jakim stworzył go Bóg, a nie jakim uczynili go rodzice. Kochać nie jest łatwo, uczynki i pokusy zaciemniają ten obraz Boga w człowieku. Dlatego trzeba wielu sił, wiary i energii aby oczy serca nie stały się oczami ziemskimi[8].

Przykazanie miłości do Boga i bliźniego (Mt 22,40) możemy sparafrazować słowami  św. Ambrożego Mediolańskiego – Kochaj i rób co chcesz. Ten bowiem kto miłuje nie może już grzeszyć, bo w jego duszy żyje już Bóg. 1 J 4,8.

Obecność Bożej miłości w duszy człowieka umożliwia duchowa więź z bliźnim , ułatwia wypełnienie Bożych przykazań J 14,15.

Św. starzec Sylwan mówi o 4 stopniach miłości: 1 kiedy człowiek boi się by nie rozgniewać Boga, 2 kiedy ma czysty umysł, 3 kiedy zachowuje łaskę w swej duszy i 4 kiedy pojawia się doskonała miłość do Boga. Cerkiew uczy, że dobrowolnie przyjęta ofiara może zapoczątkować kształtowanie nowego, lepszego człowieka. Gotowość złożenia w ofierze własnego –ja- przekłada się na pragnienie poznania – ja – drugiego człowieka. Dlatego u podstaw relacji rodziców i dzieci leży miłość, przepełniona odpowiedzialnością, oparta na autorytecie i szacunku i dążenie do zrozumienia indywidualności dziecka.

A poprzez drugiego człowieka możemy osiągnąć zbawienie.: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Mt 25,40  Od naszego bliźniego zależy życie i śmierć – św. Antoni Wielki. Zatem w każdym bliźnim powinniśmy widzieć Samego Boga[9].

Św. Ignacy Branczaninow uczy, że jeśli prawosławny chrześcijanin zapragnie zmienić swe życie na lepsze, bardziej uważne, jeśli zechce zająć się swym zbawieniem powinien przede wszystkim zwrócić uwagę na swoje relacje z bliźnim. Dlatego chrześcijaninowi potrzeba szczególnej uważności wobec relacji z drugi człowiekiem i  w tym obszarze nie może być niedostatków. Dotyczy to wypełniania głównego przykazań miłości,  Mt 22,41, która jest więzią doskonałości. Kol 3,14. Dlatego każde przewinienie wobec miłości jest grzechem. Skłonni jesteśmy być nieuważnymi w relacjach z drugim człowiekiem, szczególnie w relacjach z najbliższymi; raniąc słowem, osądzając, gniewając się,  obojętnością, lekceważąc…

Św. Ap Paweł pisze:  A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego. 1 Tym 5,8. Należy rozróżnić miłość wobec bliźnich od miłości do Boga. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». Mt 12,50.

Jeśli chcesz miłować czyń dobre dzieła, choćby na początku bez miłości – starzec Ambroży Optinski, św. Izaak Syryjczyk uczy, że miłość jest owocem modlitwy otrzymanym, kiedy rozum cierpliwie  przebywa w modlitwie żarliwej, szczerej, kiedy prosi  o ten dar,  kiedy modlący wyrzeka się siebie. Miłość zdobywa się drogą pracy nad sobą, pokonywaniem siebie i modlitwą. Modlitwą przepełniona jest Cerkiew. Powinna być nią też przepełniona – Rodzina – domowa cerkiew.[10]

Określenie – Rodzina jako domowa cerkiew zwraca uwagę na słowo cerkiew –  a słowo cerkiew określające rodzinę zwraca uwagę na obecność Chrystusa w niej, gdyż Cerkiew stanowi  Jego Ciało (Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Kol 1,24)

„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich». Mt 18,20; (Pozdrówcie współpracowników moich w Chrystusie Jezusie, Pryskę i Akwilę, którzy za moje życie nadstawili swe głowy i którym winienem wdzięczność nie tylko ja sam, ale i wszystkie Kościoły [nawróconych] pogan. Rz 16, 3-4) . W pozdrowieniu Akwili i Pryscyli św. ap Paweł wskazuje, że  Pierwsze chrześcijańskie rodziny nie tylko żyły pełnią chrześcijańskich wartości takich jak: wiara, nadzieja, miłość ale też przepełnione były służeniem drugiemu człowiekowi.

Mimo upływu czasu, zmieniających się okoliczności, nacisków, antychrześcijańskich tendencji,  chrześcijanin jest nie pozbawiony możliwości służenia Bogu i człowiekowi.

Miłość przenika życie miłowanego. Miłujący Boga wstępuje na drogę życia Bożego, miłujący brata uswaja życia brata. Miłość Boża w człowieku przejawia się skłonnością człowieka by  żyć nie własnym życiem,  cenić  nie tylko siebie i własne interesy, być uważnym nie tylko sobie, lecz tym których miłuje. Między miłującymi duszami zaciera się rozdzielająca je granica indywidualności na rzecz wzajemnej relacji, dążeń, pragnień  Ja i Ojciec jedno jesteśmy- J 10,30 .J 10,38.

Tam gdzie obecna jest miłość tam nie ma rozdzielenia woli, ponieważ miłość skłania do wzajemnego podporządkowania woli. Dlatego Syn Boży zawsze wypełnia wolę Ojca Ojciec wysłuchuje woli Syna.

Jeśli wychowanie rozumieć zgodnie ze słowami św. Jana Złotoustego jako – edukację serca  to dokonuje się ono wtedy kiedy dziecko uświadamia sobie miłość jako właściwość swojego serca –miłość i gotowe jest podążać tą drogą do doskonałości. Jednak trzeba zauważyć, że wstępując na drogę miłości człowiek zaczyna doświadczać wielu trudności od świata powodujących,  że często pozostawia tę drogę miłości. Tak oto tę sytuację opisuje jeden z tekstów: W zgrzebnym worku na obolałych plecach niosę miłość poprzez kręte drogi, wszyscy mówią bym mój bagaż w ciężkiej podróży odłożył , jednak jeśli go zdejmę opuszczą mnie ostatnie siły.

Miłość to nasza tajemnica życia, to nasza chwała i siła. Jak ją zachować , uchronić w sercu pogrążonym często w pokusach życia. Tu postawić można pytanie:

Dlaczego rodzice kochają niedostatecznie?

Z psychologiczno-pedagogicznej perspektywy Można wskazać na 3 powody takiej sytuacji:

1 nie znają/uświadamiają źródła miłości  -Boga, lub ich wyobrażenie o Bogu jest nieprawdziwe. Postrzegają Boga jako srogiego, karzącego, nie czerpiąc  sił ze źródła miłości –od Boga, wtedy rodzicielskie siły miłości z czasem słabną i przybierają egoistyczne formy.

  1. Rodzice nie kochają samych siebie w ewangelicznym rozumieniu tych słow. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego Mt 22,39. Ludzie z niską samooceną doświadczają wielu trudności starając się dać dzieciom więcej miłości niż samym sobie.

3 rodzice błędnie wymagają, by dzieci wypełniały ich oczekiwania. To oczekiwanie często staje się przyczyną konfliktu.

Bywa że rodzice wówczas komunikują dziecku:   takim nie kocham cię. Nawet jeśli jest to nieświadome to pozbawiają dziecko swojej miłości i poczucia dobra. Dziecko zaczyna czuć się nie lubianym.  Następstwem takiego postępowania będzie w późniejszym czasie poszukiwanie potwierdzenia zaufania, późniejsze negatywne zachowania dziecka to krzyk o pomoc, próba wyzwolenia się od poczucia winy, złości, żalu zainicjowanych krytyką, odrzuceniem[11]–  pisze Drobyszewska.

Psycholog M. Ziemska,  prezentuje następujące  zestawienie postaw rodzicielskich, które dzieli na właściwe i niewłaściwe. „Nadmierny dystans uczuciowy wobec dziecka

lub nadmierna na nim koncentracja są podłożem niewłaściwych postaw rodzicielskich: odtrącającej, unikającej, zbyt wymagającej, nadmiernie chroniącej. Natomiast kształtowanie się właściwego kontaktu z dzieckiem dokonuje się wówczas, gdy rodziców cechuje autonomia wewnętrzna i równoważenie uczuciowe. Podejście do dziecka będzie nastawione wtedy na rzeczywiste jego potrzeby. Takie zachowanie rodziców stanowi podstawę powstawania właściwych postaw, którymi są: akceptacja, współdziałanie, dawanie dziecku rozumnej swobody oraz uznanie prawa dziecka. Do właściwych postaw rodzicielskich zalicza:

 

  • akceptację – czyli przyjęcie – kochanie dziecka niezależnie od jego możliwości,

dysfunkcji, usposobienia, osobowości, trudności; rodzice akceptujący nie ukrywają przed dzieckiem swoich uczuć, okazują mu miłość i tolerancję; starają się zaspokoić potrzeby dziecka, dają mu poczucie bezpieczeństwa, uznania i kochają je za to, że jest. Akceptacja dziecka przez rodziców sprzyja kształtowaniu się zdolności do nawiązywania trwałej więzi emocjonalnej, do przywiązania oraz zdolności do wyrażania uczuć. Dziecko może być, więc wesołe, przyjacielskie, miłe, usłużne, a także dzięki poczuciu bezpieczeństwa – odważne.

  • uznanie praw dziecka w rodzinie jako równych – rodzice akceptują i ustosunkowują się

do aktywności dziecka, zawsze mają na względzie jego poziom rozwoju i umiejętności; opiekunowie nie stosują kar i wymuszeń, ale tłumaczą dziecku, wyjaśniają mu co jest dobre i pożądane, w takiej atmosferze rodzinnej dziecko ma zapewniony odpowiedni zakres swobody i indywidualności. Przy postawie uznającej prawa dziecka w rodzinie może ono wyrobić w sobie lojalność i solidarność w stosunku do innych członków rodziny, nie musi polegać zawsze na rodzicach i być od nich zależne, ale może podejmować czynności z własnej inicjatywy, co sprzyja twórczości.

  • współdziałanie z dzieckiem – świadczy o tym, iż rodzice świadomie wciągają dziecko do

życia rodzinnego, mając przy tym na względzie jego możliwości rozwojowe; rodzice są aktywni w nawiązywaniu kontaktu i we współdziałaniu z dzieckiem; rodzice są gotowi pomóc, wyjaśnić dziecku, ale także uczą je samodzielności i umiejętności poszukiwania.

Postawa współdziałania na ogół powoduje, że dziecko staje się ufne wobec rodziców, zwraca się do nich po rady i pomoc, jest zadowolone z pracy, z rezultatów własnego wysiłku, wytrwałe, zdolne do współdziałania, do podejmowania zobowiązań, potrafi troszczyć się o własność swoją i innych.

  • rozumna swoboda – rodzice utrzymują autorytet oraz kierują dzieckiem, ale

równocześnie dają mu poczucie swobody i pozwalają na samodzielną zabawę z dala od nich. Cechująca rodziców postawa rozumnej swobody wyzwala u dzieci zdolność do współdziałania z rówieśnikami. Dziecko jest uspołecznione, pomysłowe, bystre, w miarę pewne siebie, łatwo przystosowujące się do różnych sytuacji społecznych. Może przejawiać dążenie do pokonywania różnych przeszkód, kończenia czynności rozpoczętych, spełniania trudnych zadań.

Do grupy postaw niewłaściwych autorka zalicza:

  • postawa nadmiernie wymagająca – rodzice pragną mieć idealne dziecko, co prowadzi

do tego, iż nie liczą się z jego potrzebami oraz możliwościami; tacy opiekunowie stale krytykują, poprawiają oraz uzupełniają dziecko; wychowanek traktowany jest z pozycji autorytetu bez jakichkolwiek praw. Postawa nadmiernego wymagania sprzyja kształtowaniu się takich cech, jak: brak wiary we własne siły, niepewność, lękliwość, przewrażliwienie i uległość, pobudliwość, brak zdolności do koncentracji. Mogą powstawać również trudności szkolne lub w przystosowaniu społecznym. Gdy dziecko jest zdolnedo buntu wobec rodziców i ma dobry kontakt z rówieśnikami, to wówczas ta postawa ulega osłabieniu.

  • postawa unikająca – rodzice mało interesują się dzieckiem i jego problemami,

często zaniedbują nawet podstawowe – biologiczne potrzeby; kontakt z dzieckiem jest pozornie dobry i maskowany poprzez obdarowywanie dziecka wieloma prezentami, nadmierną swobodą, liberalizmem. Zauważyć można niedbałość o bezpieczeństwo, niekonsekwencję w stawianych wymaganiach; nie angażuje się dziecka do spraw życia rodzinnego. Postawa unikająca może prowadzić do powstawania w dziecku takich cech, jak: niezdolność do nawiązywania trwałych więzi uczuciowych, brak koncentracji i wytrwałości w działaniu, nieufności wobec otoczenia, łatwości wchodzenia w konflikty z innymi. Niezaspokojenie potrzeby kontaktu emocjonalnego z rodzicami o takich postawach może prowadzić do trudności w nawiązywaniu interakcji uczuciowych. Z punktu widzenia klinicznego będą to dzieci psychopatyczne.

  • postawa nadmiernie chroniąca – rodzice w każdej sytuacji życiowej znajdują zagrożenie

dla dziecka i starają się je przed nim uchronić, w ten sposób paraliżują oni wszelką samodzielną działalność dziecka; dziecko uważane jest za wzór doskonałości i wychowywane jest bezkrytycznie; rodzice ulegają dziecku za każdym razem i spełniają jego każde życzenie. Postawa nadmiernie chroniąca prowadzi do: opóźnienia dojrzałości społeczno – emocjonalnej, braku inicjatywy, poczucia zależności od rodziców, niezaradności, bierności,

wzmożonego poczucia własnej wartości, nastawień egocentrycznych i egoizmu.

  • postawa odtrącająca – rodzice są niechętni lub nawet wrodzy względem swojego

dziecka, żywią wobec niego uczucie rozczarowania i zawodu; rodzice demonstrują zachowania negatywne i otwarcie krytykują wychowanka, stosują surowe kary zastraszenia, nakazy, zakazy wobec dziecka; opiekunowie zupełnie nie tolerują jego wad i nie biorą pod uwagę stopnia rozwoju. Postawa odtrącająca sprzyja kształtowaniu się u dziecka: agresywności, kłótliwości, nieposłuszeństwa, kłamstwa, kradzieży, zahamowania rozwoju uczuć wyższych, a nawet zachowania antyspołecznego. Może również powodować trudność

w przystosowaniu się na skutek zahamowania, zastraszenia, bezradności, a także reakcji nerwicowych.)

Każda z powyższych postaw rodzicielskich ma wpływ na zachowanie się dziecka oraz

kształtowanie pewnych rysów osobowości dziecka. Nadmierny dystans uczuciowy wobec dziecka nie pozwalający na zaspokojenie jego potrzeb, doznawania życzliwych uczuć, przynależności i kontaktu z rodzicami powoduje „chorobę sierocą” (dziecko może być sierotą we własnym domu), w wyniku której występuje częściowe lub całkowite zahamowanie rozwoju uczuć wyższych i niezdolność do trwałego przywiązania. Z badań nad genezą agresywnego zachowania się u dzieci wiadomo, że gniew i agresję wywołuje u nich frustracja w związku z zaniedbywaniem czy odtrąceniem ich przez rodziców[12].

 

 

W wyniku pojawiąjących się problemów w relacjach z dziećmi, można zaobserwować  4 grupy problemów rodziców:

1 grupę stanowią rodzice którzy nie mają kontaktu ze swoimi dziećmi,  nie znają ich zainteresowań w tej sytuacji  niemożliwą staje się szczera rozmowa, rodzice czują się niepotrzebni, czują się wyobcowani  w kontakcie ze swoim dzieckiem. Posługują się komunikatem – ja go nie rozumiem; nic o nim nie wiem,  dziecko nic mi nie mówi, ono nie ma do mnie zaufania.

2 grupę stanowią rodzice, których problemy związane są wyrażanym przez dzieci brakiem szacunku wobec rodziców. Częste kłótnie i konflikty przenikają ich wzajemne relacje. Częstym komentarzem rodzica w tej grupie jest – on jest wulgarny, nie liczy się ze mną, słucha głośno muzyki, nie chce pomagać w domu.

  1. grupę stanowią rodzice, którzy boją się o dzieci, o to, że żyją nie tak, jak powinni z punktu widzenia rodziców. Bywa, że rodzice postrzegają dzieci jako nieszczęśliwe, nieudaczne, zagubionymi w życiu. Powtarzają; córka jest w złych relacjach z mężem, chcę jej pomóc…jak mam wpłynąć na nią; syn porzucił studia; jak mu to wyperswadować…
  2. grupa to rodzice zmagający się z niestandardowym zachowaniem dzieci uzależnionych od narkotyków, papierosów, alkoholu, będących pod wpływem niewłaściwych grup społecznych, sekt; rodzic stawia pytanie jak mu pomóc, pyta o modlitwę, o specjalistę…

Niezależnie od grupy, w której znajduje się rodzic staje przed odpowiedzią na pytanie: jak postępował proces zaburzenia jego relacji z dzieckiem. Staje wobec pytania czy jego relacja z dzieckiem to miłość, czy przywiązanie/uzależnienie.

Wskazać można na pewne rodzaje rodzicielskiego przywiązania/uzależnienia

By odpowiedzieć na pytanie Czym jest rodzicielskie uzależnienie, warto rozpatrzyć co kieruje rodzicem przy próbie rozwiązania konfliktu z dzieckiem: czy jest to miłość, czy przywiązanie, – jako forma rodzicielski egoizm, czy troska /ochrona o dzieci? Celem zaś nakazu jest miłość, płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej. 1 Tm 1,5 – podkreśla św. ap. Paweł

Przywiązanie jest niemądrą/niewłaściwą formą miłości. Przywiązać się można do każdego. Stąd każdy oczekuje przywiązania. Przyjaźń i zakochanie/zauroczenie trzeba czymś wywołać, jakby zasłużyć na nie.

1 forma przywiązania to osobista/własna miłość wyraża się w dążeniu rodzica do wzbudzenia w dziecku głębokiego uzależnienia od siebie. O ile zasadna jest w przypadku relacji z małym, niesamodzielnym dzieckiem, to w późniejszym okresie staje się przeszkodą w rozwoju duchowym. Rodzic starając się utrzymać dziecko w posłuszeństwie, wykorzystuje rodzicielską władzę, a nawet szantaż moralny – tyle dla ciebie zrobiłam, a ty taki niewdzięczny – kreuje w dziecku poczucie własności przynależne jedynie rodzicowi , nie umożliwiają przygotowania do samodzielnego życia, nie kształtuje potrzeby samodzielności i niezależności.  Prawo do bycia sobą nie oznacza jednak odmowy podporządkowania pewnym ograniczeniom, zasadom. Dziecko wyrasta na człowieka podporządkowanego woli rodziców, niepotrafiącego nawet uświadomić nawet prawa wyboru własnego miejsca w świecie. Osoby te łatwo ulegają wpływom innych W konsekwencji relacje z rodzicami pogarszają się, obwiniają rodziców za „mocne objęcia”, jako ściski uniemożliwiające własny rozwój, za przymuszanie, terror i szantaż .

2  forma rodzicielskiego przywiązania to miłość ambicjonalna. Dążąc do zaspokojenia swoich ambicji poprzez dziecko, rodzic próbuje wcielić w życie własne niezaspokojone pragnienia. Ten rodzaj miłości to miłość warunkowa. Jeśli spełniasz moje pragnienia, wcielasz je w życie – wtedy ja cię kocham.  Jeśli nie to traktuję cię inaczej. W tej sytuacji dziecko staje przed wyborem: podporządkować się rodzicowi, kosztem rozwoju swej indywidualności, możliwości wyboru (może to dotyczyć wyboru małżonka, profesji, zainteresowań), czy pozbawić się rodzicielskiej miłości. Miłość ambicjonalna jest przeciwieństwem bezwarunkowej rodzicielskiej  miłości. Poprzez ambicjonalną miłość rodzice przypisują dziecku wszystkie cechy, które nie istnieją w nim, jednocześnie nie dostrzegają lub skrywają wszelkie niedostatki dziecka. Dążą do usuwania dziecku z drogi wszelkich przeszkód, trudności, nieprzyjemności które zazwyczaj pokonują młodzi ludzie w wieku ich dziecka. Niech naszemu dziecku żyje się lepiej niż nam – komentują relację z dzieckiem. Jego nie mogą dotyczyć ani choroby, ani śmierć, ani ograniczenia. Wszelkie zasady  nie mają znaczenia, dziecko staje się centrum świata. Ten rodzaj miłości jest przejawem samouwielbienia rodziców, to egoizm rodzica przeniesiony na dziecko. W takiej sytuacji trudno dziecku uświadomić własne prawa, wziąć odpowiedzialność za siebie,.

Wypełnienie ambicji rodziców poprzez dziecko przynosi szkodę nie tylko dzieciom ale i rodzicom, ponieważ czyni ich miłość zależną od zachowania dziecka, czyni miłość warunkową.  Miłość ambicjonalna każe rodzicom postrzegać dziecko jak własność, wykorzystywaną do realizacji własnych celów. Przed taką postawą przestrzega rodziców św. Jan Złotousty: rodzice tacy zostaną ukarani nie tylko za swoje grzechy ale za wpływ na dzieci.

4 rodzaj przywiązania rodzicielskiego można nazwać „zamianą ról”. Bywa, że rodzice zbyt wiele oczekują od swoich dzieci. przy czym  Oczekiwania te są nie tylko zbyt wielkie, ale i przedwczesne. Traktują dziecko jak dużo starsze niż w rzeczywistości. Dziecko nie jest w stanie wypełnić oczekiwań rodzica. Rodzice postrzegają dzieci jako źródło otuchy, komfortu i miłości.  Niektórzy rodzice tworzą z dziećmi zbyt partnerskie relacje, by móc podzielić się z nimi swoimi dorosłymi problemami, poprzez to rodzice przestają wypełniać swoją rodzicielską rolę, to oni powinni zapewniać duchowe potrzeby dziecka a nie odwrotnie., powinni być oparciem dla dziecka, a nie oczekiwać jedynie od dziecka zaopiekowania się rodzicem.  Tak stawiane wymaganie dziecku przeczą jego naturze. Fakt nieposłuszeństwa dorastającego dziecka nie należy jednak postrzegać jako coś niezwykłego. Nieposłuszeństwo to przejaw indywidualności dziecka. Przyjacielskie, dobre relacje z dziećmi, zabawa w dowolnym wieku to pożądane relacje rodziców i dzieci, tak jak rozmowy na różne tematy w celu rozwoju ich intelektu a  nie po to, by przełożyć na dzieci swoje psychologiczne problemy.

Powyższe przykłady nie oznaczają ,że dzieci nie powinny wypełniać mądrych oczekiwań rodziców. I pomagać im. oznacza to jednak że dziecko nie ma obowiązku spełniać emocjonalnych  wewnętrznych potrzeb rodziców, którzy nie powinni tego wymagać od swoich dzieci. i pamiętać że obowiązkiem rodzica jest to, by dzieci czuły się kochane, być dla dziecka autorytetem i wychowywać je z miłością/

Przywiązaniu rodzicielskiemu obce jest pojęcie miłości budującej – nie chcemy by było piękniej, by charakter był lepszy, by rozum był szerszy. Przemiana – to wróg przywiązania, które jest instynktownym przejawem miłości.

W relacji ze swoimi dziećmi rodzice  także nieświadomie wpływają na dzieci poprzez ukryte  komunikaty które kształtują stosunek dziecka do innych ludzi, do życia. Komunikaty te mogą być zarówno pozytywne jak i negatywne, które w sposób destrukcyjny mogą wpłyną na życie dziecka i dlatego warto je rozpoznawać w relacjach z dziećmi.

Możemy wyróżnić kilka głównych rodzajów negatywnych komunikatów/zachowań,  które rodzice przekazują dzieciom i które wpływają na ich późniejszy stosunek do siebie, do otaczającego świata  i drugiego człowieka. Często zachowania/komunikaty te mogą być odbierane jako irracjonalne , jednak siła ich wpływu na dziecko jest istotna.  Oto przykłady tych komunikatów:

Nie rób. Nie bądź, Nie zbliżaj się, Nie bądź ważnym, Nie bądź dzieckiem, nie doroślej, nie osiągaj sukcesu, nie bądź sobą, nie bądź normalnym, nie bądź zdrowym.

  1. Nie rób, nie działaj – Ten zakaz wypowiadają rodzice owładnięci strachem. Nie pozwalają dziecku czynić zwyczajnych rzeczy. Nie biegaj, nie chodź boso, jednak bywa to rodzaj zamaskowanej agresji wobec dziecka lub traumatycznych przeżyć dotyczących utraty bliskiej osoby przez rodzica. W rezultacie dziecko przestaje wierzyć, ze jest w stanie cokolwiek dokonać dobrze, nie wie co ma robić i szuka kogoś kto by podjął decyzje za niego. Jako dorosły będzie przeżywał poczucie bezsilności wobec życiowych sytuacji i podejmowania decyzji. Poza tym komunikaty nie rób, nie bądź odczytywane są jako: rób, bądź, ponieważ słowo -nie – podświadomie zostaje zignorowane  w  świadomości.  Typowym schematem w życiu człowieka wychowanego z komunikatem -nie rób, staje się dążenie do przekazania odpowiedzialności za swoje życie komuś innemu, kto wg niego wie lepiej, to przyjęcie pasywnej postawy w życiu. Jest to też poszukiwanie osoby, która powie jak być powinno. To unikanie samodzielnych działań i decyzji.
  2. Nie bądź – to niebezpieczny komunikat, może być przekazany w łagodnej formie – jeśli by nie wy -dzieci, to ja nie męczyłabym się tak w życiu pozostając z waszym ojcem bywa też przekazany w sposób dobitny, lepiej byś się nie urodził, nie musiałabym wychodzić za mąż…lub ze strony rodzeństwa jeśli byś się nie urodził to rodzice dalej kochali by mnie jak dawniej…komunikaty te nie zawsze są wypowiadane na głos. Częściej są one przekazywane poprzez emocje i postępowanie wobec dziecka. Rodzic pozbawia dziecko kontaktu, nie berze na ręce, podnosi głos na dziecko kiedy czegoś ono potrzebuje, lub o coś prosi, bywa że stosuje przemoc fizyczną. Ten rodzaj komunikatu wyzwalać może u dziecka, ale i u dorosłego człowieka  myśl, że  kiedy mnie nie będzie wtedy mnie pokochacie…za wszelką cenę udowodnię wam …niektórzy mogą podejmować próby udowodnienia najpierw swoim rodzicom, a potem innym dorosłym ludziom, że zasługują na prawo miłości. Ich system udowodnienia dotyczy osiągania coraz większych i większych osiągnięć. W czym tkwi niebezpieczeństwo? Realizacja coraz większych osiągnięć powoduje utratę sił i zdrowia. Bywa też, ze człowiek osiągnie to co zmierzał, wówczas życie traci sens. Inna grupa ludzi to ci którzy przyjmują działania samo destrukcyjne – ulegają uzależnieniom jako protest wobec rodziców, którzy z jednej strony nie kochali go a z drugiej strony wymagali dobra, posłuszeństwa
  3. Nie zbliżaj się – niedostatek kontaktu fizycznego wobec dziecka prowadzi do tego, że dziecko odczytuje te zachowania jako komunikat nie zbliżaj się. Dla dziecka jest to podobne doświadczenie do utraty rodzica w wyniku śmierci , rozwodu…to powoduje u dziecka zachowanie dystansu wobec ludzi, nie przejawiania wobec nich miłości a także nie przyjmowania miłości z ich strony. To prowadzi do samotności, osamotnienia.
  4. Nie bądź ważny – ten rodzaj komunikatu rodzice przekazują kiedy poprzez słowa lub działanie umniejszają znaczenie dziecka to komunikaty typu: Dzieci powinny znać swoje miejsce, nic sobą nie reprezentujesz, jesteś jeszcze zupełnie mały, jest to wyraz postrzegania dziecka jako niepełnowartościowego człowieka, a nie indywidualną osobowość. Rodzice przyjmujący takie komunikaty oczekują od dziecka samowystarczalności, tego, że niczego nie potrzebuje, nie chce. Jednak takich dzieci nie ma. Rodzice dają odczuć, że są zapracowani, ich sprawy są poważne, a dziecięce potrzeby to wymysły Dziecko więc dochodzi do wniosku, ze aby być kochanym przez rodziców, to należy być spokojnym, cichym, nie przejawiać swego istnienia. Dzieci rosną w przekonaniu, że ich zdanie i potrzeby nie zasługują na uwagę. Dlatego ofiarowują swoje potrzeby na rzecz innych ludzi. Rozróżnić należy zdrowe odrzucenie egoizmu na podstawie szacunku do drugiego człowieka i świadomego poświęcenia  własnych interesów w imię troski o niego od  neurotycznego altruizmu, u podstaw którego leży nie dobrowolne wyrzeczenie się własnych interesów, a powodowane strachem, przed odrzuceniem,  tak jak wcześniej odrzucali rodzice. Ten rodzaj  pokazowego altruizmu może mieć ukryty cel – zasłużyć na  dobro za przyniesioną ofiarę. Tu pojawia się typowy rodzinny schemat działania . – jeśli dziecko było niezauważalne , nie skupiało na sobie uwagi to wywoływało u rodziców dobre zachowanie wobec siebie (jeśli za takie można uznać brak niezadowolenia, przeżywania). Osoby podporządkowujące swoje potrzeby, żyją w przekonaniu że nie są godne zainteresowania ze strony innych, że jedyna cecha za którą można je obdarować dobrem to nieustana gotowość do ofiarności.; są przekonane, ze nie powinny podejmować odpowiedzialnej pracy, nie mogą być chwalone, nie są godne by być szczęśliwe
  5. Nie bądź dzieckiem – ten rodzaj komunikatu wysuwają rodzice, którzy dążą do tego, by ich dzieci były czym prędzej starsze. Jesteś już duży powinieneś nam pomagać, nie płacz, płaczą tylko małe dzieci, przy czym dzieci są obarczane niewspółmiernymi do ich możliwości zadaniami. Chcąc zdobyć miłość rodzica dziecko postanawia, ze nie będzie więcej dzieckiem, a będzie zachowywać się jak dorosły. W czym tkwi niebezpieczeństwo takiego postanowienia? Rzecz w tym, ze bardzo ważnym doświadczeniem dla dziecka jest otrzymać doświadczenie bycia małym i słabym, kiedy ktoś może się nim zaopiekować , ktoś silniejszy. To buduje nawyk zaufania innym, korzystania z pomocy innych, a nie jedynie opieranie się na własnych możliwościach i dawania od siebie, nie przyjmując w zamian., przyjmowania na siebie więcej niż to możliwe.
  6. Nie dorastaj – Ten rodzaj komunikatu najczęściej wysuwany jest wobec dorastającego dziecka, jedynaka lub najmłodszego. W ten sposób rodzic skrywa obawę przed osamotnieniem, przybliżającą się starością. Opieka nad małym dzieckiem daje mamie poczucie bycia potrzebną. Obawia się utraty bliskości z dzieckiem. Jest to zachowanie osób, które w okresie dorastania nie miały bliskiego kontaktu ze swoimi rodzicami, w wyniku czego dystansowały się emocjonalnie od swoich rodziców.  Rodzice przyjmujący tego rodzaju postawę, nie dostrzegają dorastania dziecka i traktują je jak małe dziecko. Np dzwoni mama chce zapisać dziecko na wizytę, ..dobrze a ile lat ma dziecko – 21; zwracając się do dziecka rodzice używają zdrobniałych imion – Piotruś, Jaś. Ten rodzaj zachowania dotyczy nie tylko mamy ale też taty zwłaszcza w relacji z dorastającą córką, przejawia się ono w zabranianiu kontaktów z kolegami, noszenia ubrań już nie tak bardzo dziecinnych, rodzic sam unika kontaktu  z nią już tak często nie przytulając, głaszcząc. Wówczas wobec takiego zachowania rodziców dziecko buduje sobie myśl – nie dorastaj – a wtedy ja będę cię kochać. Następstwem tego doświadczenia może stać się przyjęcie przez dorastające dziecko postawy właściwej małemu dziecku, mimo osiągniecia pełnoletności. Dziecko staje się zależne od swoich rodziców zamiast być samodzielnym. Zależność ta może także przejawiać się w sferze materialnej – dziecko decyduje się na zamieszkanie z rodzicami, być na ich utrzymaniu; ale  i w sferze emocjonalnej – to zależność wyrażająca się w pragnieniu otrzymania pochwał za swoje działanie. Dorosłe dzieci unikają założenia rodziny, nawet jeśli wejdą w związek małżeński to szybko zostaje on rozerwany poprzez interwencję rodziców nieakceptujących współmałżonka ich dziecka. Nawet jeśli rodzina założona przez dziecko utrzymuje się to wciąż jest pod nadzorem rodziców, kontestujących decyzje młodych małżonków. W czym tkwi nieprawidłowość tego rodzaju zachowania ze strony rodziców? Wzajemna pomoc jest właściwa, jeśli nie  możliwym staje się wykonanie zadania samemu. Jednak kiedy wyręczamy dziecko w sprawach, które mogłoby zrealizować samodzielnie to ono odczytuje ten komunikat, za oznakę własnej słabości, zależności od rodzica.(np. kiedy rodzic ubiera idącego na spacer 7 latka, czy utrzymywanie 25 latka…
  7. Nie osiągaj sukcesu. To dość powszechny rodzaj komunikatu wyrażany przez rodziców w różnej formie. Jedną z tych form jest wyrażanie przez rodziców swego niezadowolenia z osiągnieć swego dziecka, krytykowanie go za błędy – wszystko robisz nie tak, ja w twoim wieku. W tej sytuacji osiągniecia dziecka mogą być nie dostrzegane, ignorowane lub przyjmowane jako coś zwyczajnego. Dziecko staje się przekonane o tym, ze jego błędy, niepowodzenia są dla rodzica ważniejsze od jego osiągnięć, bowiem więcej uwagi poświęcają właśnie niepowodzeniom. Dziecko zaczyna być przekonane, ze jeśli będzie osiągało kolejne sukcesy rodzice zupełnie o nim zapomną. Dlatego buduje w sobie taki oto komunikat: Kiedy osiągasz sukcesy nie jesteś nam potrzebny. Jednak tego rodzaju komunikat może wypływać także od rodziców, którzy swoje życie postrzegają jako niespełnione. Atmosfera ich rodziny pełna jest niezadowolenia, dominuje pesymizm, rodzinne rozmowy przekazują dziecku następujący komunikat: nic dobrego was w życiu nie czeka. Dla dziecka jest to komunikat zaprzeczający możliwości osiągania sukcesu, bowiem ono powinno doświadczać tego czego doświadczają rodzice. Dziecko zaczyna być irracjonalnie przekonane, że jeśli będzie zdobywało kolejne osiągnięcia, to zdradzi rodziców, sprzeniewierzy się im, ich cierpieniu i bólowi. Rodzic reagować  może na kolejne osiągnięcia dziecka  unikaniem kontaktu z nim kiedy syn lepiej gra w piłkę kiedy lepiej od niego zna język obcy, …rodzic może też w tej sytuacji nie tylko unikać kontaktu ale też umniejszać znaczenie osiągnięć dziecka stosując np komunikat jeśli nie sfinansowalibyśmy twoich lekcji angielskiego, to nic byś nie umiał. Dziecko wtedy otrzymuje komunikat nie wygrywaj, nie śmiej być lepszym ode mnie, wtedy będę cię kochać. Bywa, że ten rodzaj konkurencji dotyczy relacji, zwłaszcza w przypadku relacji mama- córka i relacji z ojcem, mężem. Mama może wyrażać  niezadowolenie kiedy córka zdobywa uwagę ojca. Wtedy unika córki, staje się chłodna wobec niej lub przejawia agresję. Córka decyduje wtedy – nie mogę być lepsza niż mama, nie mogę wygrywać, w przeciwnym razie nie będzie mnie kochać. W dorosłym życiu córka może nieświadomie poddawać się decyzji przyjmowania porażki w imię matczynej miłości.
  8. Nie bądź sobą – ten rodzaj komunikatu wystosowują rodzice oczekujący konkretnej płci dziecka, jeśli przychodzi na świat nie to dziecko, którego oczekują, wówczas czynią z niego takie jakiego oczekiwali. W przypadku chłopca – uczą go prac charakterystycznych dla dziewczynki. Chłopiec otrzymuje komunikat bądź jak dziewczynka, w przeciwnym razie nie będę cię kochać. I odwrotnie ojciec pragnący syna może z córki próbować czynić chłopca. Dziewczynka wówczas przyjmuje komunikat – aby  zadowolić tatę, by mnie kochał będę chłopcem, takie też przyjmuje zachowania. Zarówno dziewczynka jak i chłopiec odczuwający w rodzinie „ nieprawidłowość” swojej płci w dorosłym życiu mogą dotknąć problemy dotyczące ich płciowości, mogą nie czuć się pełnowartościowym mężczyzną i kobietą.
  9. Nie bądź normalnym, nie bądź zdrowym – ten rodzaj zachowania właściwy jest rodzicom, którzy swoją uwagę poświęcają dziecku jedynie w tedy kiedy ono zachoruje – to powoduje u dziecka komunikat – nie bądź zdrowym. Podobnie rodzice mogą zauważać dziecko wtedy kiedy dotkną je problemy – zostanie pobite, źle się zachowuje w szkole, rozbiło szybę sąsiada. Tym samym rodzice wzmacniają niewłaściwe zachowanie dziecka, jakby nagradzając je swoją uwagą w takich sytuacjach. Wysyłają dziecku komunikat nie bądź normalnym. Z tobą powinno być coś nie w porządku. Jeden i drugi komunikat jest przyczyną cierpienia w życiu dziecka – By być kochanym, by się o mnie troszczono powinienem cierpieć, chorować coś powinno się ze mną stać.

 

Oprócz tych zachowań/komunikatów  ważne są też te dotyczące myśli, uczuć. To np. – Nie myśl, nie myśl tak, Myśl tak jak ja myślę – nie sprzeczaj się ze mną. Komunikaty dotyczące emocji to: Nie czuj, Nie czuj tak, Czuj tak, jak ja czuję – jeśli ja czuję że jest chłodno – ubieraj się ciepło; ty nie możesz nie kochać brata – jesteś rozkapryszona.

 

Oczywiście dziecko może w różny sposób przyjąć komunikaty, na które wskazaliśmy. Może im nie uwierzyć i je odrzucić – w przypadku, kiedy uzna niewiarygodność  autora danego komunikatu, np. – moja mama jest nieracjonalna, nieważne co mówi. Dziecko może nie przyjąć danego komunikatu, kiesy spotka  człowieka, którego opinie stają w opozycji do komunikatów rodziców , któremu uwierzy – moi rodzice nie wierzą we mnie, ale wierzy we mnie mój nauczyciel, trener. Jednak tak bywa nie często.

Dziecko w tych sytuacjach  zależne jest od miłości rodziców, by rodzice je kochali ono musi przyjąć ich punkt widzenia, zgodzić się z nimi, z ich zachowaniem. Na podstawie ich komunikatów podejmuje decyzje wobec siebie, swojego życia, otaczającego świata, i relacji z ludźmi. I te decyzje mogą nosić patologiczny charakter. Dlatego rodzice powinni   być bardzo czujni  wobec tych komunikatów, zachowań, które przejawiają wobec swoich dzieci poddawać je  refleksji do doskonalenia wzajemnych relacji.

Irena Obuchowska wyróżniła następujące rodzaje atmosfer rodzinnych, które cechują negatywne kontakty interpersonalne między jej członkami:

  1. atmosfera napięta – charakteryzuje ją wzajemna nieufność, niedomówienia

oraz poczucie zagrożenia,

  1. atmosfera hałaśliwa – ciągle dochodzi do awantur i kłótni,
  2. atmosfera depresyjna – dominuje smutek, przygnębienie i rezygnacja,
  3. atmosfera obojętna – brak więzi uczuciowej pomiędzy rodzicami a dziećmi,
  4. atmosfera nadmiaru emocji i problemów – dziecko otoczone jest nadmierną

czułością lub zbytnio absorbowane sprawami rodziny.

Brak więzi uczuciowej między rodzicami sprawia, że rodzina staje się zagrożeniem

dla rozwoju dzieci[13].

Jeśli wiemy czego unikać możemy sformułować te zachowania/komunikaty do których należy dążyć.  w relacjach ze swoimi dziećmi, które pozwalają uniknąć i pokonać te komunikaty i niewłaściwe zachowania.

Komunikaty negatywne Komunikaty pozytywne
Nie bądź Cieszymy się z tego, że pojawiłeś na świecie i  że jesteś z nami
Nie rób, nie czyń Chociaż przeżywamy i boimy się o ciebie, z radością patrzymy na twoje inicjatywy i samodzielne kroki. Masz prawo do błędu. Jesteśmy gotowi pomóc ci na tyle, w taki sposób by nie burzyć twojego poczucia samodzielności i możliwości.
Nie zbliżaj się W sposób jawy wyrażamy do ciebie miłość poprzez słowa i gesty. Mimo, że w świecie wiele jest bólu, to przepełniony jest miłością i zaufaniem.
Nie bądź ważnym Cenimy cię niezależnie od twoich osiągnieć i możliwości.
Nie bądź dzieckiem Dzieciństwo to przepiękny czas życia. Cieszymy się że możemy ci pomóc i troszczyć się o ciebie póki będziesz ciebie potrzebować
Nie bądź dorastaj Cieszymy się ze dorastasz. I choć jest nam smutno, że przestajesz być maluszkiem, jesteśmy przekonani, że możemy być potrzebni sobie nawzajem jak dorośli ludzie. Twój rozwój fizyczny to naturalna rzecz, nie przestrasza nas to, i z delikatnością i zrozumieniem odnosimy się do tego.
Nie zdobywaj sukcesów  Cieszymy się z twoich osiągnięć i czekamy na nie. Cieszymy się kiedy w czymkolwiek stajesz się lepszy od nas.
Nie bądź sobą Kochamy cię jak dziewczynkę/chłopca, niezależnie od naszych oczekiwań
Nie bądź zdrowym/normalnym Udzielamy ci uwagi i troszczymy się o ciebie niezależnie od tego czy jesteś zdrowy czy chory

 

Wpływ relacji rodzinnych na relacje z Bogiem

Warto podkreślić, że doświadczenia wzajemnych relacji rodzinnych odgrywa ważną rolę w życiu dziecka nie tylko w kształtowaniu jego osobowości i drogi życiowej. Stają się one także fundamentem, na którym dziecko buduje swoje relacje z Bogiem.  Oczywiste jest, ze w momencie dzieciństwa Bóg  jest niewidzialny i nie poznany poprzez zwykłe postrzeganie. W tym czasie, Bóg – jest naszym Ojcem, Rodzicem. O tym, jacy bywają rodzice dowiadujemy się z własnego doświadczenia i relacji z nimi. Dlatego często bywa że nieświadomie przenosimy doświadczenia relacji z rodzicami na relację z Ojcem Niebieskim. Przy tym mniej istotne jest dla dziecka co słyszy od rodziców o Bogu a ważniejsze jest to, co czuje i przeżywa w swojej rodzinie. . Jeśli rodzice ucząc swe dziecko wiary, mówią, ze Bóg jest Miłością, a przy tym są skrajnie srodzy i bywają bardzo surowi to słowa o miłości, pozostaną dla dziecka słowami, pustymi i niezrozumiałymi. A fakt, ze surowość jest stałą częścią relacji z rodzicami dziecko  mocno przyswoi. Można powiedzieć więcej, że dziecko może wypaczyć swoje rozumienie tej kwestii na tyle, ze zacznie myśleć, iż srogość kar jest przejawem tej samej miłości, o której mówią rodzice. W następstwie pojawia się logiczny wywód, ze jesteśmy dziećmi Boga, On jest naszym Rodzicem, a relacje z rodzicami przepełnione są niesprawiedliwością, surowością z ich strony i jest to  przejaw miłości. W rezultacie pojawia się skażony obraz Boga jako surowego, niesprawiedliwego, karzącego, którego należy się bać, a nie kochać.

 

Zupełnie inaczej budowany jest przez dziecko obraz Boga w rodzinach gdzie wzajemne relacje opierają się na miłości, uważności. Oto jak opisuje swoje relacje z ojcem  N. Sokołowa,  córka znanego uczonego, chemika i teologa E. Piestowa:  Jakże było mi z nim dobrze! Poprzez łaskę/dobro ojca poznałam Bożą Miłość – nieograniczoną, cierpliwą, cichą, troskliwą. Moje uczucia do ojca z latami przekształciły się w uczucie wobec Boga: uczucie pełnego zaufania, uczucie szczęścia bycia razem z Kochanym, uczucie nadziei, ze wszystko będzie dobrze, uczucie spokoju i spokoju duszy znajdowanego  w silnych zaufanych rękach Kochanego[14]. Relacja dziecka z ojcem ma fundamentalne znaczenie w życiu człowieka, w  formowaniu samoświadomości, wyboru profesji, budowie rodziny, poszukiwaniu wiary w Boga[15].

 

Zatem  komunikaty/zachowania rodziców wobec dzieci wpływają na kształtowanie się obrazu Boga i na relacje z Nim.

 

  1. Komunikat nie działaj, nie rób. – może zostać przekazany dziecku w wyniku wypaczonego traktowania zasad posłuszeństwa i podporządkowania woli Bożej i woli rodziców – nie powinieneś robić tego co uważasz, a jedynie to czego wymagają od ciebie rodzice, ponieważ oni lepiej od ciebie wiedzą jak należy żyć. Druga strona tego komunikatu  mówi dziecku – jesteś słaby, niezaradny, niemądry dlatego nie możesz niczego zrobić dobrze.  – stanowi podstawę samooceny dziecka, którą przenosi na dorosłe życie.

Ostrzejszą formą tego komunikatu, ograniczającego wolę działania, odpowiedzialności  jest następujący komunikat: Bóg chce, abyś…, Bóg oczekuje od ciebie… Wypowiadany jest przez rodzica, duchownego, wychowawcę w imieniu Boga, wtedy to rodzic wyraża swoje osobiste opinie i oczekiwania. W tej sytuacji dziecko stawiane jest w beznadziejnej sytuacji, otóż o ile można sprzeciwić się woli rodzica, wychowawcy, to jakże nie przyjąć woli Boga! – to jest niemożliwe.

Typową odpowiedzią człowieka obarczonego takim komunikatem jest dążenie do przekazania odpowiedzialności za własne życie na kogoś innego, przy tym ta życiowa pasywność przenika też na sferę duchową. Człowiek taki odpowiedzialność za wszystko co się z nimi dzieje składa na Boga. – Tak Bóg chciał – to zdanie staje się wyjaśnieniem wszystkich życiowych sytuacji. Człowiek odpowiedzialnością za swoje życie obarcza innych, duchownych, rodzinę; buduje w sobie skażony obraz Boga, postrzega Boga jako rodzica, pozbawiającego go własnej woli. Z jednej strony podporządkowuje się Mu a z drugiej strony wewnętrznie ma w sobie wiele niewyrażonego protestu przeszkadzającego w prawidłowy sposób dostrzegać i przyjmować Bożą wolę.

  1. Komunikat nie bądź – w konsekwencji niesie niewłaściwy, negatywny charakter relacji z Bogiem. O ile człowiek przyjmuje istnienie Boga, to silnie obwinia Go za niesprawiedliwość. Jego obraz Boga to obraz niekochającego, surowego rodzica. Taki stan pogłębia psychiczne problemy (depresja) lub powoduje wyrażenie swego protestu poprzez formy uzależnień. Kolejna konsekwencja tego typu komunikatu to przejaw ateistycznej postawy – odtrącającej Boga, jako odpowiedz na chęć wyrzucenia ze swojego życia bólu odtrącenia i surowości rodziców i wszystkiego, co z nimi jest związane,- żyję nie dzięki wam a przeciwko wam. Jeśli Bóg dla takiego człowieka jest odbiciem jego rodziców, to odrzucając Go, tym samym broni się przed niesprawiedliwością, surowością, które przypisuje Bogu.
  2. Nie bądź ważnym. Komunikat ten ilustruje obraz rodziców przejętych swoimi problemami, nie przejawiających zainteresowania swoim dzieciom. Człowiek przyswajający ten rodzaj komunikatu uważa, że nie jest potrzebny Bogu ze względu na swoją grzeszność. Przypomnijmy, że w rodzinach w których rodzice przejawiali ten rodzaj komunikatu głównym „grzechem” dzieci była próba zwrócenia na siebie uwagi rodziców, wyrażenie prośby o cokolwiek. Człowiek taki jest przekonany, że Bóg nie usłyszy jego modlitwy, dlatego nie próbuje Go prosić o pomoc w rozwiązaniu swoich problemów, jeśli nawet te próby są podejmowane to z bólem niewiary.

Inną formą tego komunikatu jest: nie bądź ważny dla Boga. Poskromienie swojego – ja, uznanie swej niedoskonałości, uświadomienie swoich słabości – to istotny krok na drodze wiary i relacji z Bogiem. Jednak słabość i niedoskonałość nie są powodem do odrzucenia. Dziecko jest małe, słabe, nie potrafi rozwiązać swoich problemów, jednak nie oznacza to przecież, że rodzice mają się za to od niego odwrócić. Przeciwnie, dla kochających rodziców, dziecko – to wielka wartość.  Także dla miłującego Boga jesteśmy dziećmi, które ceni i kocha. Bywa, że w świadomości człowieka pojawia się kolejna nieprawidłowa myśl wyrażająca „duchową niepełnowartość” w następujących słowach: Jesteśmy grzeszni i dlatego Bóg nie słyszy naszych modlitw, znaczy to, ze poprzez nasze grzechy i słabości nic nie znaczymy dla Boga. Oczywiście jest szansa by zostać usłyszanym. Jednak by tak się stało należy zwrócić się o pomoc, do tego, kto jest bliżej Boga (jednocześnie jest bardziej cenny w oczach Boga) – do świętego, duchownego, ich modlitwy zostaną szybciej wsłuchane niż nasze. Znaczy to, ze jesteśmy tak niegodni  Bożej uwagi, że nie należy nawet podejmować próby rozmowy z Nim, można to czynić jedynie przez pośredników. Tak buduje się zakaz bezpośredniego osobistego kontaktu człowieka z Bogiem. Kolejnym skutkiem tak przyjęto zachowania jest unikanie czytanie Pisma Świętego, a posługiwanie się wyłącznie komentarzami. Nie zagłębiając się w teologiczny aspekt tego rodzaju zachowania, podkreślić trzeba choćby dwa skutki komunikatu – Nie bądź ważnym dla Boga. Po pierwsze poczucie odrzucenia przez Boga, w tej sytuacji człowiek modli się dlatego ,że tak trzeba, ze nie wierzy że jego modlitwa jest osobistą bezpośrednią relacją z Bogiem, że może być usłyszana., to rodzi poczucie beznadziei, nie zasługuję na to, by Bóg mnie zauważył, po co taki grzeszny jestem potrzebny Bogu? Wtedy też modlitwa staje się formalny zajęciem – człowiek nie znajduje swych własnych słów do rozmowy z Bogiem, płynących s serca( bywa że mówimy – przeczytać modlitwę, a nie podziękować, poprosić Boga…) Po drugie człowiek zaczyna stawiać Zbawiciela Chrystusa na drugim miejscu.

  1. Nie bądź dzieckiem. Człowiek tłamszący w sobie dziecko, to człowiek nie w pełni żywy. Wszystko ma przemyślane, racjonalnie ułożone jednak nie stacza iskry w słowach i czynach. A bezpośredniość dziecka, żywa wiara, chęć działania – to cechy potrzebne do rozwoju wiary i żywej relacji z Bogiem. Sam Chrystus wzywa: Bądźcie jak dzieci. Ewangeliczny opis spotkania Chrystusa z Zacheuszem (Łk 19,1-11)  również podkreśla to Chrystusowe wezwanie. Zacheusz zapominając o swoim statusie, powodowany jedynie chęcią zobaczenia i usłyszenia Chrystusa wchodzi na drzewo, zachowuje się jak dziecko podporządkowując się swemu pragnieniu zapominając o zasadach zachowania człowieka z jego pozycją społeczną. I otrzymuje nagrodę – Chrystus dostrzega go i zwraca się do niego. Dziecko zbyt wcześnie zachęcane do bycia dorosłym, odpowiadając na komunikat rodziców wypiera właściwe sobie – jako dziecku – zachowania i uczucia. Zostać dorosłym to zostać logicznym, racjonalnym we wszystkim, polegać tylko na sobie.  W następstwie dorosły człowiek traci umiejętność żywej i bezpośredniej relacji z Bogiem, jest sceptycznie nastawiany do wiary, postrzega ją jako nieudaczną próbę pokonania własnej słabości w świecie, a kiedy stara się zbliżyć do Boga to czyni to bardziej poprzez rozum niż serce.
  2. Nie doroślej. Ten rodzaj komunikatu skutkuje podtrzymaniem zależności dziecka od rodziców- Bóg wskazuje na rozwój człowieka – Rdz. 2,24. Kolejny skutek tego komunikatu to rezygnacja człowieka z samorealizacji. Dzieciństwo to czas nadziei. Nadziei w to, że dziecko, kiedy dorośnie ukaże te talenty, którymi zostało przez Boga obdarowane, a które rodzice pomagają mu rozwijać. Jednak człowiek stając się dorosłym wciąż może pozostawać w charakterystycznym dla dziecka oczekiwaniu na otrzymanie czegoś niż w ofiarowywaniu, może uchylać się od rozwijania talentów, w innych poszukiwać opiekuna np. w małżonku, przełożonym, przyjaciołach. Podobne oczekiwania przejawia w relacji z Bogiem, oczekując, że Bóg w pewnym momencie da mu to, czego potrzebuje bez żadnego wysiłku z jego strony. Jeśli oczekiwanej pomocy nie otrzyma, obraża się na Boga, jak na rodzica, który niedostatecznie troszczy się o dziecko.
  3. Nie osiągaj sukcesów. Dla człowieka przyjmującego ten komunikat osiąganie sukcesów  (np. dot. relacji, pracy, finansów) oznacza utratę miłości. Często odnajduje on wiarę w wyniku rozczarowania życiem. Przy czym jego wiara nosi charakter rekompensaty, znajduje w niej pocieszenie, pozostawia wszelkie materialne sprawy na rzecz poszukiwania wyłącznie Królestwa Bożego.  Przypomina to baśń o lisicy i winogronach, kiedy lisica nie mogąc dotrzeć do smakowitej kiści winogrona, pocieszyła się tym, że winogron jest zielony i niesmaczny. Lisica zrezygnowała z winogrona nie dlatego, że utraciło ono swą wartość, ale dlatego, ze nie potrafiła go zdobyć – nie zdobyła sukcesu. Jednocześnie oszukiwała się twierdząc, że winogrono jest złe.  Tak też człowiek rezygnuje z pewnych socjalnych sukcesów nie dlatego, że nie chce mieć dobrej pracy, płacy, a dlatego, że przeżył porażkę  w tym obszarze. Uznał te sukcesy za nieważne, choć wewnątrz ich nie odrzucił.

Przez pryzmat tego rodzicielskiego komunikatu człowiek też postrzega Boga, jako przeciwnika sukcesu w życiowych osiągnięciach, Który odwróci się od nich, a nawet ukarze za zdobyte sukcesy, i odwrotnie, uważa, że jeśli wyrzeknie się swych osiągnięć to dostąpi Bożej nagrody. Trudno mu przyjąć, że niepowodzenia w życiu nie są wynikiem Bożej woli, a mogą być wpływem zachowania rodziców przekazujących w dzieciństwie ten destrukcyjny rodzaj komunikatu. Bóg nie zabrania osiągać sukcesy: Umiłowany, życzę ci wszelkiej pomyślności i zdrowia,
podobnie jak doznaje powodzenia twoja dusza. 93 J 1,2;  1 Tym 4,15).Bóg przestrzega przed niewłaściwym podejściem do materialnego dobra, kiedy ze środków mających służyć człowiekowi przekształcają się one w cel działania człowieka; kiedy stają ponad bogactwem duchowym. Starajcie się naprzód o Królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33).Chrystus nie mówi tu, że nic wam więcej nie jest potrzebne, ale że wszystko pozostałe będzie wam dodane. By dzieci mogły służyć Bogu i ludziom ważne by uczyć je działania, aktywności, umiejętności potrzebnych w życiu.

  1. Nie bądź zdrowy. To komunikat wskazujący, że miłość i uwagę można otrzymać głównie przez chorobę. Więc człowiek nieświadomie poddaje się chorobie. Chorując z jednej strony cierpi, z drugiej strony otrzymuje zainteresowanie, miłość innych. Choroba staje się częścią relacji z Bogiem, człowiek dostrzega w niej znak Bożej miłości do siebie. Jednak Chrystus ulecza, tam gdzie się pojawiał.

Należy podkreślić, że dla małego dziecka rodzina jest całym światem. I wszelkie zasady które ono przyjmuje, przyjmuje na przykładzie rodziny. W oparciu o swoje własne doświadczenie wnioskuje i buduje swoje życie na fundamencie tego, co przyjęło w dzieciństwie. Przy czym jego postrzeganie świata może okazać się pełnym, bogatym i różnorodnym lub skażonym, jednostronny i wąskim.  Często te komunikaty/zachowania formułują także relacje dziecka z Bogiem, dlatego że jesteśmy skłonni nieświadomie przenosić na Boga cechy właściwe naszym rodzicom.

Wychowanie dziecka w wierze to nauczenie go modlitwy. Pierwszym obowiązkiem chrześcijańskich rodziców jest nauczyć ich dziecko Ewangelii – św. Zan Złotousty.  To także ukazanie realnego żywego przykładu rodzinnych relacji, które rodzice przekazują swoim dzieciom. Bowiem na lekcjach miłości otrzymanych w domu, dzieci budują obraz Boga, w Którego będą wierzyć. I obraz ten może odpowiadać Ewangelicznemu opisowi – tzn. może być prawdziwym, a może okazać się skażonym. Od rodziców zależy wiele. Dziecko nie uczy się poprzez słowo, a poprzez realne postępowanie rodziców. Kochać  dziecko znaczy kochać je sercem nie tylko słowem. Zatem sukces wychowawczy zależy od tego ile miłości dziecko otrzymało. Nigdy nie jest za późno uczyć się miłości[16].

Cóż zatem znaczy kochać? To znaczy, że miłość powinna być przede wszystkim radością kochanego przeze mnie człowieka, a nie moją, miłość nie powinna prowadzić do konfliktu, problemów, nie powinna obciążać życie tego kogo kochamy. Powinna kochanemu człowiekowi nieść radość, pomoc, zaufanie, iskrę, dobro.  Dlatego zawsze wato przysłuchiwać się sobie, czy  rzeczywiście kocham danego człowieka, czy kocham swoje uczucia wobec niego? Ten kto pragnie poprzez miłość przynosić radość nie waha się uczyć miłości. Miłością nie da się przekarmić. Jest ona źródłem emocjonalnego i fizycznego zdrowia.  A jej brak realny lub ukryty ma swoje poważne konsekwencje w postaci destruktywnego wpływu na dziecko i fizycznej lub emocjonalnej choroby, nawet śmierci.

Dzieci potrzebują nieustannej bezwarunkowej miłości, dobra i akceptacji ze strony rodziców. Ta właśnie miłość pomaga im zrozumieć i poczuć bezkresne horyzonty Bożej miłości. Miłość Boża i miłość rodzicielska – to kluczowa potrzeba zdrowego rozwoju dziecka. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.(1 J 4,12); Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. (1 J 4,16).

Nic tak nie świadczy o naszej miłości do Boga, jak to, że codziennie poświęcamy Jemu czas. Nic innego nie mówi dzieciom o naszej miłości do nich tak jasno jak to, że poświęcamy im swój czas.

Warto zapytać się siebie jak to jest być naszym dzieckiem? Warto postawić się na miejscu naszego dziecka i ocenić siebie jako rodzica. Określić jakie są nasze mocne i słabe strony? Rozważyć co robimy dobrze a co źle? Co czyni życie z nami jako rodzicami trudnym dla dziecka? Co możemy od razu uczynić, by stać się lepszymi i bardziej kochającymi rodzicami? Zapytajmy dzieci co możemy zrobić by być lepszym rodzicem?

 

dr Lilla Busłowska

 

 

[1] Uszinskij K.D., Piedagogiczeskaja antropołogija,  sobr. socz. w 6 t. T. 5,6.

[2] Gosudarinia Impieratrica Aleksandra Fieodorowna Romanowa, Dniewnikowyje zapisi, M., 1998 g., str 284-285.

[3] Połnoje sobranije tworienij Sw. Ioanna Złatousta, Archijepiskopa Konstantinopolskowo w 12 t. SPB Duchownaja Akadiemija, 1898. Słowo Trietije. K wierujuszcziemu otcu.

[4] https://sjp.pwn.pl/

[5] Połnoje sobranije tworienij Sw. Ioanna Złatousta, dz. cyt.

[6] Kulomzina S.S., Nasza Cerkow i naszi dieti, Kijew, 2003.

[7] Piestow N.E., Sowriemiennaja praktika prawosławnogo błagoczestija., 3 T., Dubno 2006.

[8] Cwietajewa M.I., Iskusstwo pri swietie sowiesti, Nowyj grad, 1932. N 6.

[9] Piestow N.E., Sowriemiennaja praktika prawosławnogo błagoczestijam dz.cyt.

[10] Tamże, s 307

[11] Drobyszewska N. A. ., Dieskaja prawda, Издательство Белорусского Экзархата», 2002.

[12] Ziemska M.: Postawy rodzicielskie i ich wpływ na osobowość dziecka [W:] Rodzina i dziecko pod

red Ziemskiej M., PWN, Warszawa 1968 s. 168

[13] Kwitok A., Przemoc w rodzinie jako źródło zachowań agresywnych młodzieży., Katowice 2007

[14] N.N.  Sokołowa., Pod pokrowom Wsiewyszniago, M., 1999, s.15.

[15] Szaller J., Potiera i obrietienije otca (http://os.x-pdf.ru)

[16] Busłowska L., Prawosławna myśl pedagogiczna, Hajnówka 2012


Możesz nas docenić i przekazać wsparcie finansowe wpłacając : 
 
o.Bogdan

o.Bogdan

Dodaj komentarz